Nowa fala polskiego rapu w najlepszym wydaniu zagościła na kampusie Uniwersytetu Opolskiego. Janusz Walczuk zawitał do Opola 23 maja, idealnie wieńcząc ostatni dzień tegorocznych Piastonaliów i tworząc niezapomnianą, prawdziwie festiwalową atmosferę. Pod sceną zgromadziły się rzesze studentów, udowadniając, że to właśnie na nowoczesnych brzmieniach młode pokolenie kształtuje dziś swoje najlepsze koncertowe wspomnienia.
Sam start widowiska pokazał, że artysta ma genialny kontakt z publiką. Koncert wystartował od efektownego powitania – na jedno słowo rapera najpierw wszystkie ręce poszybowały wysoko w górę, by za chwilę cały tłum zszedł nisko w dół, pulsując w rytm pierwszych bitów. Jako pierwszy wybrzmiał numer Offside, w którym Walczuk od razu popisał się błyskotliwością, sprytnie wplatając Opole bezpośrednio w tekst utworu. Zaraz po tym artysta przedstawił publiczności swojego DJ-a – świeżo upieczonego triumfatora prestiżowych zawodów Red Bull DJ, który mimo problemów z nogą, dzielnie stał za konsolą i dawał z siebie absolutne sto procent.
Wspólnie z DJ-em raper błyskawicznie podkręcił tempo. Numer Ekstremalne sporty posłużył do zrobienia maksymalnego hałasu na błoniach, a zaraz po nim poleciały niezwykle ostre i dynamiczne Sady Żoliborskie. Prawdziwe szaleństwo pod sceną i pierwsze, potężne pogo odpaliło się jednak przy utworze URUGWAJ. Walczuk poleciał tam z żywiołowym freestyle’em, a tłum głośno skandował flagowe hasło: „zarabianie cashu to moja profesja”.
Energia na kampusie nie spadała ani na moment, a artyści bawili się ramię w ramię z opolskimi studentami. Wysoką temperaturę podtrzymał dedykowany osiedlowym klimatom, pełen mocy Amsterdam. Chwilę później, przy kawałku Open Bar, Walczuk rzucił hasło do pełnej integracji – dosłownie każdy pod sceną złapał się pod ręce z sąsiadem, tworząc falę wspólnie skaczących ludzi. Ważnym momentem koncertu były też głośne pozdrowienia dla nieobecnych artystów, w tym dla Young Leosi, Bedoesa oraz Brodki. Bezpośrednio po tym nastąpił – jak dotąd – najlepiej wykonany utwór wieczoru, podczas którego całe Opole rytmicznie machało rękami na boki i głośno klaskało.
W głośnikach szybko pojawił się kolejny hit – Efekt uboczny, a studenci z radością rapowali wersy o tym, że „lubią mieć sos, hajs i ogólnie jak na coś nas stać”. W międzyczasie fani nie szczędzili gardeł, a pod sceną niosły się głośne, humorystyczne okrzyki: „Mati, Mati, Mati!”, pozdrawiające hypemana lub samego artystę. Kolejne minuty przyniosły nieco głębsze, ale równie dobrze znane numery, takie jak 3 ciastka z motywem – “Dlaczego prawda brzmi jak abstrakcja”. Raper wygłosił wiele razy podnoszące na duchu przesłanie, że zawsze damy radę, należy się nie poddawać i być sobą. Wśród piosenek pojawił się też drapieżny Łakomy kąsek. Klimatyczne Tak mi ucieka czas idealnie zamknęło tę pełną emocji sekwencję.
Prawdziwe, najgrubsze uderzenie nastąpiło jednak w finałowej części koncertu. Osobisty, self-titled utwór, od którego wszystko się zaczęło Janusz Walczuk zadziałał jak hymn, przypominając zgromadzonym studentom o tym, jak ważne jest, by bezgranicznie w siebie uwierzyć. Chwilę później fani dostali absolutną niespodziankę – wykonany na żywo, wydany dopiero za trzy tygodnie singiel Lodowa matcha, będący pierwszą nowością po blisko 3,5 roku wydawniczej przerwy bez nowej płyty. Prawdziwe szaleństwo i pisk wywołał jednak kultowy Avatar, oryginalnie nagrany z Kizo – wersy o szukaniu wspólnego miejsca na innej planecie opolski tłum odśpiewał bezbłędnie z pamięci.
Jasnym i oficjalnym pożegnaniem ze studentami miał posłużyć uwielbiany numer A nie pamiętasz jak? Przesłanie utworu: „Nie jestem robotem mam świadomość, że. Łączy nas coś więcej niż alkohol” sprawiło, że cały refren został potężnie i nostalgicznie odśpiewany przez publiczność. Janusz Walczuk, zachwycony reakcją Opola, nie zamierzał jednak tak łatwo schodzić ze sceny. Wyjątkowy, bliski kontakt z fanami przypieczętował na sam koniec potężnym bangerem, rzucając na do widzenia zupełnie nowy, surowy numer 14 cm. To było niesamowicie intensywne, hip-hopowe show, które godnie i z wielką klasą stworzyło klimat pod finał tegorocznych Piastonaliów Uniwersytetu Opolskiego czyli koncert Tymka.
Aleksandra Czerska
fot. Szymon Bartczak
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026