Koncertowa dawka wrażeń – od rockowych dźwięków, przez melodyjne ballady, aż po znane wszystkim hity. Muzyka odkrywa wiele płaszczyzn emocjonalnych. Bardzo często, tak jak w tym przypadku, nie obchodzi się bez łez.
Sobotni koncert zespołu Łzy podczas Piastonaliów UO rozpoczął się z nutką tajemniczości. Otóż na scenie zamiast muzyków, widownia zobaczyła ogromną płachtę z nazwą zespołu. Nie trzeba było długo czekać, by opadła, a wtedy prawdziwe show ogarnęło miasto Opole.
Łzy zaczęły od rockowego numeru, aby przepełnić zgromadzonych ludzi pozytywną energią. Zaraz po nim wokalistka – Sara Chmiel, szybko przywitała się z publiką, co było łącznikiem do następnej piosenki. Jakoś to będzie pokazało spełnienie w oczach i uśmiechu artystki. Ciężko był oderwać wzrok od pasji płynącej z całego zespołu.
Nadszedł czas na dłuższe przywitanie oraz rozmowę ze zgromadzonymi osobami. Nie brakowało również zachęty do śpiewu i dobrej zabawy. Następny utwór dawał na to ogromną przestrzeń. Narcyz się nazywam uniósł publiczność wysoko nad ziemią. Po tak kultowym przeboju muzycy pochwalili się 30-leciem zespołu i przyznali, że z tej okazji zagrają po jednej piosence z każdego albumu. Zaprezentowali więc Aniele mój z pierwszej płyty.
Następnie wokalistka zapowiedziała, że ukażą nam mroczniejszą sferę twórczości Łez. Ta mocniejsza odsłona skradła serce niejednej osoby z tłumu. Aby dodać klimatu, jeden z muzyków odwracając gitarę basową ukazał nam napis “Aplauz”. Tym małym gestem uczynił z tłumu las rąk, który klaskaniem wyznaczał rytm. Był to zdecydowanie czas gitarzystów, którzy pokazali nam swoją miłość do muzyki.
Utwór Anastazja zamykający mroczną stronę zespołu sprawił, że wszystkie oczy były zwrócone na scenę a powietrze na moment stało się chłodniejsze. Zatem, aby ocieplić atmosferę wspomnieli o nowym albumie Po drugiej stronie jutra, który ma swoją premierę już 29 maja. Zapowiedzieli go piosenką Całkiem niedaleko.
Niebieska sukienka, czyli piękna ballada, pokazała tą delikatną i romantyczną stronę Łez. Publika kołysząc się powoli, wsłuchiwała się w każdy dźwięk. Podobnie było z utworem Kiedy nie ma w nas miłości – pełna wzruszeń, powodująca ciarki na ciele.
Po chwilach subtelności muzycy wrócili z pozytywną energią. Chwyć i leć rozbudziła ludzi, a tańcom i śpiewom nie było końca. Zaraz po przepełnionej radościom piosence, zespół zadedykował wszystkim zebranym utwór Życie jest piękne, jednocześnie dziękując fanom za wsparcie i obecność.
Następnie na horyzoncie sceny znów zrodził się rock. Z nadchodzącej płyty Dwie damy jeszcze bardziej zachęciły do wyczekiwania na nowy krążek. Za to Twoja od tak doprowadziła nas do momentu, którego nikt się nie spodziewał. Artyści zagrali fragment utworu Enter Sandman zespołu Metallica. Jak się później okazało, nie był to jedyne urozmaicenie tego muzycznego wydarzenia.
Pozorując zakończenie koncertu wokalistka przedstawiła członków składu i wszyscy ustawili się do wspólnego zdjęcia. Dodatkowo zorganizowali konkurs, w którym była do wygrania płyta z autografami całego zespołu Łzy. W tym momencie zagrali kolejny nowy utwór, który nosi tytuł Wszystko pod ręką.
Oczy szeroko zamknięte oczarowały Opole. Publiczność włączyła latarki w telefonach i kołysząc się w rytm melodii stworzyła własny świat. Po tej emocjonalnej piosence wokalistka angażowała fanów do śpiewu, co poskutkowało jeszcze lepszą zabawą. Płynnie przeszła do Pustych słów.
Odbiegając na chwilę od własnej twórczości muzycy zagrali fragmenty Seven Nation Army zespołu The White Stripes oraz Smoke On The Water od Deep Purple. Dawka klasycznych utworów rockowych wzbudziła wiele emocji.
Najnowszy singiel Endorfiny granat zachwyca słowami, muzyką i teledyskiem, do którego odesłali nas autorzy tego numeru, a zaraz po nim wybuchł granat wspomnień.
Agnieszka Już Dawno… poruszyła tłum jak żadna piosenka wcześniej. Największy hit zespołu, który otwiera w pamięci pewne szuflady, u każdego z innym rozdziałem. Jednak to, co wszystkich łączyło to wyśpiewanie jej całej, słowo w słowo.
Jestem jaka jestem było idealnym zakończeniem tego koncertu. Zarówno początek jak i koniec były wypełnione rockową energią, niesamowitym brzmieniem i rytmem, który sam przenosił nas w świat dźwięków. Wszystko co dobre kiedyś się kończy, tak jak to wydarzenie. Jestem jednak pewna, że niejedna osoba zostanie ze łzami w oczach i ze Łzami w sercach.
Zuzanna Bajor
fot. Szymon Bartczak
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026
-
Fot. Szymon Bartczak Piastonalia UO 2026