Niedługo po występie CalMinD przyszedł czas na występ kolejnego reprezentanta młodego pokolenia. Scenę Piastonaliów UO przejął charyzmatyczny Szczytek, który od razu porwał publiczność.

Szczytek to pochodzący z Białegostoku raper tworzący refleksyjny hip-hop, autor tekstów oraz producent muzyczny. Jest znany z łączenia rapu z melodyjnym śpiewem oraz autentycznego brzmienia i tekstów, w których nie boi się poruszać ważnych i jakże trudnych tematów. Ponadto jest finalistą plebiscytu Niebieski Mikrofon Polskiego Radia Białystok.

Wraz z wejściem na scenę artysty, publiczność usłyszała słowa, mówiące o największym lęku – o tym, który pojawia się, gdy przestaje nam zależeć. Tym mocnym akcentem Szczytek rozpoczął swój wyjątkowy koncert. Już od samego początku było wiadomo, że wszystkie jego utwory to nie tylko same dźwięki, ale muzyka z ważnym i nieraz trudnym przekazem.

Niedługo później nadszedł czas na wykonanie utworów, które zostały wydane w ciągu ostatniego miesiąca, tj. Zanim zacznie padać, Tu nie ma miejsca oraz tego, który jeszcze czeka na swoją premierę. Artysta podkreślił również rolę hip-hopu z lat 90. To właśnie w tych czasach się urodził, a muzyka z tego okresu go kształtowała. Znalazło to oczywiście odzwierciedlenie w twórczości artysty, a szczególnie w Love die young.

Raper przez cały występ nawiązywał świetny kontakt z publicznością, zapraszał bliżej pod scenę, a w utworach Nieme kino i Czerwone róże, zachęcał do stworzenia na uniwersyteckim kampusie niezapomnianego klimatu przez wyciągnięcie latarek. Podczas wykonywania Czerwonych róż zaprosił publikę do zrobienia ogromnego hałasu dla tych, których już z nami nie ma.

Kiedy koncert powoli już dobiegał końca, Szczytek wykonał swój najsłynniejszy numer – Vox mentis. Utwór ten opowiada o emocjach, które każdy z nas przeżywa i odczuwa na swój własny sposób. Jak sam powiedział, jest to swego rodzaju kamień milowy w jego twórczości.

Na zwieńczenie koncertu wokalista przedstawił cały swój zespół oraz wykonał już ostatni kawałek Wybory. Prowadzący wydarzenie zaznaczył, że to nie ostatni raz, kiedy widzimy Szczytka na tegorocznych Pistonaliach.

Julia Olejniczak

fot. Maksym Szyda