Piastonalia, zostały podzielone przez organizatorów, na „dzień DJ-ski” , „dzień rockowy” oraz „dzień rapowy”, dla wielu fakt, iż ten drugi ma otworzyć gwiazda, kojarzona raczej z hitami granymi przez komercyjne stacje radiowe, niż z szeroko pojętym Rock&Rollem, mógł wydać się nieco zawiedzający. Michał Szczygieł, udowodnił jednak że pasuje on na to miejsce jak nikt inny.

Drugiego dnia opolskiej imprezy studenckiej – Piastonalia o 20:25; pod dużą sceną, która nie zdążyła jeszcze wystygnąć po występach studenckich zespołów, zebrał się tłum jakiego ta edycja festiwalu jeszcze nie widziała. Wszystko to za sprawą występu pierwszej gwiazdy, którą w tym roku został Michał Szczygieł.

Michał wyszedł na scenę, sprawiając wrażenie bardzo wyluzowanego i szczęśliwego mnogością publiki. Rozpoczął swój koncert piosenką Nowe Sytuacje, która okazała się moim zdaniem najmocniejszy element występu. Pomimo że kawałek w wersji studyjnej brzmi jak typowy „letniaczek”, na żywo został zaprezentowany z rockowym charakterem, nie tracąc przy tym jednak swojego luzu. Kolejne piosenki w pierwszej części koncertu potęgowały tę tendencję solówkami i riffami gitarowymi oraz mocnymi betami wybijanymi przez perkusistę.

Po zagraniu czterech piosenek artysta ogłosił, że wkraczamy w „strefę hitów”. Została ona otworzona piosenką Nic Tu Po Mnie, co spotkało się z entuzjastyczną reakcją publiczności, która wtedy roztańczyła się już na dobre. Jednak wkroczenie w wyżej wspomnianą strefę na szczęście nie oznaczało pożegnania z rockowymi aranżacjami. Dosadnie dało to o sobie znać w piosence Spontan, którą rozpoczęło mocne gitarowe intro. Artystyczna wartość aranżacji, w żadnym stopniu nie przeszkadzała spragnionej tańców części publiki, aby dobrze się bawić.

Gdy nad dużą sceną zaszło już słońce, Michał zapowiedział, że wraz z zespołem zagra teraz kilka ballad. Pierwszą z nich okazał się być hit Daj mi znać, zmiana klimatu na koncercie w żaden sposób nie poskutkowała spadkiem zaangażowania wśród widowi. Zgromadzeni przed dużą sceną śpiewali z artystą refreny i świecili latarkami.

Zmiana w charakterze aranżacji nastąpiła przy okazji piosenek Lodospady oraz coveru Love You Different. W ich przypadku dawała o sobie znać elektronika. Fuzję brzmienia elektronicznego i czysto rockowego artysta zaprezentował przy okazji swojego wielkiego przeboju ADRENALINA. Następnie powrócił do rocka podczas ostatniego regularnego kawałka To będzie dobry dzień.

Na bis, opolska publika nie musiała długo czekać, ponieważ piosenkarz wrócił na scenę z ADRENALINĄ. W zasadzie zaraz po tym jak z niej zszedł, by pożegnać się z fanami w pięknym stylu.

Podsumowując, chyba nie było osoby, której czegoś brakowałoby podczas tego koncertu. Michał Szczygieł miał repertuar zarówno dla fanów rockowego brzmienia, elektroniki, mocnych utworów, jak i ballad. Dlatego właśnie było to tak dobre rozpoczęcie rockowego wieczoru.

Po koncercie postanowiliśmy zaprosić  Michała Szczygła  do naszego studia na mały wywiad:

 

Jakub Zmarzły, Julia Wenzel, Patrycja Śmigielska

Fot.: Michał Dolipski