26.03.2025 roku na deskach Opolskiego Teatru Lalki i Aktora po raz kolejny odegrano spektakl pt. Śluby panieńskie w reżyserii Pawła Aignera. W to środowe przedpołudnie publiczność została przeniesiona w świat postaci z komedii Aleksandra Fredry.
Już po wejściu na salę uwagę przyciągnęła zastosowana scenografia, która w tej adaptacji skupiła się głównie na kuchni dworku. Pierwsza scena rozegrana w tym pomieszczeniu umożliwiła odbiorcom zetknięcie z trzema bohaterami: Radostem (Tomasz Szczygielski), Gustawem (Krzysztof Jarota) oraz Janem-Kucharzem (Jakub Mieszała), wywołującym swoją mimiką uśmiech na twarzy niejednego widza. Po pewnym czasie widzom ukazał się też Albin (Łukasz Bugowski) będący przeciwieństwem Gustawa.
W dalszej części przedstawienia wprowadzono także postaci kobiece, czyli filuterne, pięknie uczesane, gustownie ubrane Klarę (Klaudia Kręcisz) i Anielę (Anna Wieczorek), bez dwóch zdań charakteryzujące się jednak zróżnicowanymi temperamentami, choć to ich opiekunka, Pani Dobrójska, wydawała się najwyrazistszą przedstawicielką płci żeńskiej.
Dzięki wszystkim odtwórcą wcześniej wymienionych ról uwypukla się fakt, że Śluby panieńskie to przecież nie tylko komedia intrygi, ale też charakterów. Warto również podkreślić wartość partii śpiewanych, które ubogaciły spektakl i zapewniły nam kolejne doznania.
Mimo wczesnej (jak na środek tygodnia) pory, przedstawienie cieszyło się wysoką frekwencją na widowni i przyciągnęło tak wielu widzów, że zapełniły się prawie wszystkie miejsca siedzące. Wśród obecnych można było spotkać osoby niemal w każdym wieku – od młodzieży ze szkół średnich, po sympatycznych seniorów.
Pani Beata Wołczyk, czyli koncertmistrz i dyrygent wrocławskiego Teatru Capitol, tuż po sztuce opowiedziała nam o swoich wrażeniach:
– Śluby panieńskie to komedia i – szczerze mówiąc – bardzo się cieszę, że w teatrze robi się takie sztuki, ze względu na to, że teraz jest moda, żeby pokazywać same dramaty – to po pierwsze. Że śluby panieńskie to nasza polska klasyka. A poza tym bardzo podobała mi się dynamiczna gra aktorska, w dodatku bez mikroportów.
– Piękna muzyka muszę powiedzieć. Bardzo podobała mi się muzyka i całe nagromadzenie ekspresji, które zakończyło się jednym wielkim wybuchem na sam koniec. Naprawdę znakomita sztuka – ja się świetnie bawiłam. Zachwyciło mnie właściwie wszystko, scenografia była przepiękna. Bardzo mi się podobało gotowanie na scenie. Oczywiście to chodzenie aktorów między publicznością zawsze też jakoś zbliża nas do nich i ich do nas. Aktorzy wspaniali, także cieszę się bardzo, bo spędziłam piękny wieczór – kontynuowała nasza rozmówczyni.
Pozytywne odczucia Pani Beaty podzieliła również Pani Joanna, która przedstawiła swój punkt widzenia i pokrótce opisała, co spodobało jej się w spektaklu Śluby panieńskie:
– Partie śpiewane były bardzo trafione. Na wysokim poziomie stało również wykonanie artystyczne. No i spektakl był bardzo równy aktorsko, zabawny, zaskakujący. Miał mnóstwo gagów kojarzących się z różnymi sytuacjami życiowymi – duże było nagromadzenie takich sytuacji w spektaklu. To wywołało szczery śmiech i sprawiło dobre wrażenie. Bardzo nam się ten spektakl podobał – chętnie go razem z mężem polecimy i może nawet kiedyś na niego wrócimy, bo cechuje go dobra gra aktorska, od której emanuje pozytywna energia.
Jeśli ktoś z naszych czytelników bądź słuchaczy nie miał okazji pojawić się w Opolskim Teatrze Lalki i Aktora na Ślubach panieńskich, to nic straconego! Wszyscy miłośnicy teatru będą mogli zobaczyć adaptację tej komedii Fredry jeszcze co najmniej do 16.05.2025 roku. Ceny biletów wynoszą odpowiednio: 37 zł za bilet ulgowy, 40 zł za bilet normalny oraz 32 zł za bilet grupowy (min. 20 osób).
Pełen repertuar OTLiA (także z uwzględnieniem Ślubów) znajdziecie TUTAJ:
Marta Musioł
Fot.: Opolski Teatr Lalki i Aktora